tu możesz wstawić swoje zdjęcie lub logo

ANIMALIA

POCZĄTEK
na rozgrzewkę
facecje staropolskie
sposoby licznictwa
przemoc i seks
naturalia
animalia
z romantycznego sztambucha
przysłowia
pogodynki
na ludowo
listy do Pana Barona
kuryer illustrowany
ogłoszenia matrymonialne
 



"Stadnik polski czyli traktat nowy y zbior rożnych ciekawośći y pożytecznych wiadomośći o stadzie, y utrzymowaniu młodzieży stadney, iako tez y o koniach stanownych, z rożnemi figurami, na trzy częśći zebrany, y krotko podzielony [...] przez Bernarda Sępińskiego, z własnego doświadczenia przez ośmioletnią praktykę w słuzbie stadney z pilnym a troskliwym staraniem krotko napisany, a do Oyczyzny Naszey stosownie wydany".

Oryginał jest w całości dostępny TUTAJ


O Monstrach, wyrodkach, czyli Dźiwolągach

Naypierwiey, z kąd takie się czasem monstra rodzą, y dla iakiey przyczyny? Boskiey Naywyszey Opatrznośći to tylko iest wiadomo, gdysz Bog Naywszechmocnieyszy, każdey właśnośći, wszystkich żywioł i istnośći iest stworcą Naywyszym, a tejemnica Boga Naywszechmocnieyszego od nas nędznych ludzi, nigdy doćieczoną być niemoże.

[...]

Powtornie, kiedy, y iak się takie monstra, czyli Dźiwolągi rodzą? Kazdy o tym osobliwsze swoie ma zdanie, niektorzy twierdzą, ze to się staie, z impressyi, wyobrażenia, fantazyi, w tym samym czaśie, kiedy w klaczy ogiera płod, czyli naśienie do maćicy dostaie się, a osobliwie, ieżeli wtenczas klacz co podobnego temu widzi, ma przez natężenie imaginacyi, czyli mysli swoich wyobrażenia, takiego dziwoląga lub tez czasem takie Monstrum w sobie począć, dla tego niektorzy mowią, że rożne malowidła, y rożnych portretow koni, przed, przy y po stanowieniu przed oczy klaczom stawiali, z ktorych potym klacz podobne zribięta rodzili się, iednakowo takie malowidła, czyli kopie mieli stawiać w następuiący sposob, to iest, niestawiali dla, czyli portrety przy samym iuż stanowieniu tylko, ale przez dnie czternaśćie przed stanowieniem, odłączywszy klacz z hurtu stadnego na mieysce osobne, y samotne, ażeby nic innego iak tylko ten kotrafect przed sobą widziała, a gdy iuż do stanowienia się klacz, chęći stanowienia się okazała, nie pokazywali oni klaczy ani Probanta przy probie ani ogiera przy samym aktualnym stanowieniu naturalnie, lecz ubierali oni w takie malowidła, czyli w taką postać ogiera iakie mieć pragnęli zribie, a po odstanowieniu, znowu przez dni czternaśćie na osobnym mieyscu postawioney klaczy ten kontrafect stawiali przed oczyma, az do poprawki, dopoki się klacz nie zaspoiła stanowieniem, potym powtornie, w siodmym lub tez w osmym mieśiącu po odstanowieniu zupełnym znowu tę klacz brali na osobne mieysce, y ten sam kontrafect przed klaczą stawiali, az poki się klacz nie ozrebiła, ytwierdzą tacy że skutek tego czego ządali od klaczy był wykonany.

Także raptowne przelęknienia iakiey rzeczy, nagłe zapamiętanie się y ztretwienie przestraszenia się iakiey postaci dziwney, y opaczney nie małą ma być przyczyną odmiennego y czasem dziwnego płodu, przez co plód nayczęśćiey w brzuchu, czyli w maćicy u klaczy odmieniać się ma.

[...]

To źribie ktore się daie widzieć pod No 17 Roku 1254 miało się urodzić, z Klaczy, na polu przy Weronie Mieśćie, ktore źribie miało wszystkie członki czyli skład Konia, oprocz głowy, ktora głowa była ze wszystkim podobna do głowy ludzkiey, czyli człowieka z całym składem, aż do piersi, reszta zas, do konia iak nayskładnieyszego, y pięknego podobna.

O tym koniu ktory się tu pod No 19 ukazuie, powiada Pan Johan Winters, sławny koniuszy Nay Jaśnieyszego Cessarza Rzymskiego Leopolda I, że na tym koniu sam iezdził, ktory kon był maśći kasztanowatey, z gwiazdką y strzałką małą, nogi zadnie obydwie pod pęciny białe, przy przednich zas nogach dziwowisko, bo nad naturalnemi kopytami na przedzie, drugie kopyta, iak ielenie kopyta były wyrośniete, ktore kopyta tak odrastali, że nie mozna było na nim bespiecznie galopować, lecz co ćwierc roku musiano takie kopyta upiłować na dwa cale, z komplexyi miał to być kon choleryk, lecz przy tym w urodzie, y dzielnośći wyborny, urodził się ten koń w Kolmberg w stadzie Jaśnie Oświeconego Xiążęcia Alberta Margrabiego Brandenburskiego.

Ten zrebiec pod No 20 ukazuiący się urodził się w Lytzenszteynie w stadzie Jaśnie Oświeconego Arcy Xięcia Lytzenszteyn, y wychował się, iako o nim świdczy Pan Johan Jakub Mayr [...], ktory powiada że u tego źrebca, y te dwie nogi mnieysze, między dwoma nogami przednimi wyrośnięte, także podkowami kazał podkuć, bo czasem w śilnym bieganiu y temi dwoma nogami do źiemi dostawał, a niemi władał y biegał bardzo bespiecznie, y był to zrebiec szkolny, y dobrze tressowany, a iezdzono na nim bardzo bespiecznie.

To Monstrum, czyli ten dziwoląg, tu pod No 22 ukazaiuący się, urodził się w Pommeraniy w stadzie Rechowskim Roku 1554, u ktorego była głowa od mordy az do czoła do konia cokolwiek podobna, uszy zas do wyzła, szyrokie y wiszące cętkowane, zamiast grzywy cztery batózki od tyłu głowy na palec gruby az do łopatek przednich nadoł wiszące, szyia takze cokolwiek do szyi konskiey podobna, noga prawa przednia do nogi człowieka podobna, lecz za kolanem w poł golenia iak gdyby odcięta, noga zaś lewa przednia do nogi człowieczey podobna z wszystkiem, kłoda, y zadnie nogi obydwie do konia podobne, zamiast ogona trzy strusśie piora podobieństwo lecz drobną bardzo i delikatną szerśćią obrośnięty, y nie długo to Monstrum żyło, bo trzećiego dnia zdechło, iako o tym swiadczy naypewniey Pan Johan Symon Winters.

*

O wałaszeniu, czyli pokładaniu zrebcow, o ktorym czasie naypepiey wałaszyć, czyli zrebce pokładac

Wałachi są nie tylko na woynie, ale y podczas pokoiu pozyteczne y maią swoią zaletę, na woynie osobliwie przy Armiy y Połkach lub Rotach, gdy wystąpić potrzeba, na podsłuchi, furażowanie, lub doćieranie, czyli wyspiegowanie, gdzie zawsze w ćichośći y bez zrazenia do samey rzeczy przystąpić się przynależy, powtornie, w podroży y cywilnych potrzebach, gdy czasem razem z klaczami stawiać, lub ieździć w drogę przyidzie, lub tez wcale do poiazdu wałachi między klacze zakładać przypadnie, są do tego wszystkiego wałachi bardzo użyteczne, y spokoyne, co by podobno z ogierami za ledwo, albo zapewnie wcale bez ćięszkiego czasem przypadku być mogło, y owszem na woynie ogiery są niebardzo użyteczne, bo czasem ieden wrzaskliwy ogier całą Armyą wydać może, lub iednym zarżaniem ogiera nayrostropnieysza sztuka żołnierska zdradą odkryć się może, a na ostatku gdyby czasem w podrozy przypadło razem ogiery stawiać przy wałachach, lub tez wcale między klaczami, a do tego czasem dla ćiasnośći w Austeryach czyli domach zaiezdnych w kupie klacze blisko ogierow, iedno koło drugiego, upewniam ze tam bez przypadku iakiego nie obeydzie się.

Że zaś czasem przez pokładanie konie staią się płochliwe, oćiężałe, smutne y leniwe, a rzadko kiedy wałachi maią po pokładaniu zrzezwośći, y wesołośći tey, ktorą maią ogiery, dla tego wielu wałaszenie zaniedbuią i zarzucaią, lecz tu potrzeba o tym wiedzieć, że to wszystko z tąd pochodzi, że albo koń sam z natury iest mgły słaby y z maśći czyli tynktury z mixturami swoiemi niechwalebny y nic wartey, lub tez pokładaiąc, gdy razem w pokładaniu z iądrami wiele ochoty (co się przy iądrach znayduie) koniom odcinaią y odbierayą, albo tez dla tego że kon przy pokładaniu iuz nie iest młody, przez co pokładaiąc wszystka rzeskość żwawość y wesołość koniowi odiąc się może.

[...]

Pokładania zaś czyli wałaszenia dwoiaki iest sposob, naypierwszy rznięćiem, to iest biorąc moszońki za iądrami w leszczotki rozrzynaiąc delikatnie mosząkę wypuszczaią iądra y wyrzynaią iądra, drugi zas sposob iest, że te żyły, które od nerek nadoł do iąder się schodzą, a vasa deferentia od Medykow nazywaią się, te żyły pewnym instrumentem odszczypuią, y iądra drewnianym młotkiem roztłukuią, lecz ten drugi sposob pokładania iest niebespieczny, bo musi sprawiać bol niezmiernie cięzki dla tego wcale u nas nie uchodzi, bo nic wart.

Naylepszy zas sposob wałaszenia, czyli pokładania zrebcow, iest nasz Wołynski, ktorym sposobem powszechnie tu na Wołyniu niektorzy chłopi bardzo zręcznie, y dokładnie umieią wałaszyć, czegom sam u siebie praktykował, y dobrze się zawsze chłopowi udało, toiest, zrebec w drugim, trzećim, y w czwartym roku wałaszą tym sposobem, zwaliwszy zrebca do wałaszenia, moszonkę ciasno nad iądrami sznurkiem drutowanym przewiązuie, potym w poprzek iądra skorkę delikatnie rozrzyna, a bardzo małą dziurkę robi, tak ażeby tylko iądro mogło wyskoczyć, nie rozrzynaiąc bardzo moszonkę, gdy się iądro pokaże, drutowanym ćienkim mocnym sznurkiem iądro odćina, a popiołem czystym miałko przesianym ranę zasypuie.


* * *

Naturalne Dzieie. Słoń.

Słoń bez wątpienia między wszystkiemi zwierzętami wnaypierwszey iest Randze y szlachetności. Natura Jemu nie tylko nadzwyczayną udzieliła moc i siłę, ale też y innemi osobliwemi a uwagi godnemi udarowała Go przymiotami. Słoń iest na 14 stop wysoki, a kiedy swoi nos czyli Ryiak wyciągniony trzyma, to iest długosci na dwadzieścia pięc lub sześć stop, nogi Jego są podobne nie proporcyonalnym słupom czyli Kolumnom, ktore nie kształtne Ciało podpieraią. Grzbiet Jego zgięty, a krzyż ma skrucony, tak iak lędźwie y biodra wyciągnione. Głowa na swym Ciele mocno osadzona bez pokazania szyi, oczy Jego nie pospolicie są małe y przez szerokie między, ktore się iak wprzod podnosi, od innych rzeczy są osobliwe, Ryiak Jego od ryiakow wszystkich drugich czteronożnych zwierząt iest rożny y odmienny, to mniey do uwagi iak początek długiego Pyska, ktory między dwoma długiemi zębami na doł wisi, y usta zakrywa, z czego wierzchnia wargę robi, ogon ma krotki y cienki, uszy pospolicie bywaią na dwie lub trzy stopy długie, z pomiarkowaną przy tem szerokoscią, ktore mu zawachlarze służą. On rusza niemi, uderza y trzaska według swego upodobania, Jednym słowem słoń, kiedy stoi, a nie rusza się, niezgrabne iest zwierze, a srodze y poczwarnie wielkie, ktore pod ciężarem swego chodu potegać zdaie się. Jego pociągła Twarz, na ktorey nic iak oczy bez nosa y pyska widziec się daią, czyni plugawe i przykre na siebie weyrzenie. A ktoby pod tak nie przystoyną a powierzchownie nie zgrabną Postacią naysprawnieysze y naydowcipnieysze między zwierzętami uważał zwierze. Wszystkie części, ktore tę poczwarną zkładaią miarę, maią taką sposobność y tak wielką moc y siłę, że się łatwą i bardzo szypko ruszaią. Przy zwyczaynym swym kroku czyni Słoń tak długi szlad, iak koń truchtem czynic może, a gdy zaczyna prędzey iść, to ma taki przechod, ktorego koń nie inaczey, chyba skakaniem czyli galopem nasladować może, nogi Jego, ktore dosyć tęgie zdaią się, gną się tak dobrze, iak nogi innych zwierząt, on kładzie się y znowu powstaie z wszelką wygodą, ile mu ciężkość ciała Jego dopuszcza y pozwala.

Ryiak iest nayosobliwszym Instrumentem, ktorego on dla swoiey potrzeby y obrony używa, ktorą naywiększe Zwierzęta mnieysze przewyszaią, szypkość i sprawność, ktora mnieyszym poczęści dostała się, znayduią się w tym Ryiaku złączone i spoione. On iest mocnieyszy iak pazury Tygrysa, iak łapa niedźwiedzia, y własnie tak sprawny, iak ręka małpy, u Słonia, ktory trzynaście lub czternascie stop iest wysoki, wystaie ten członek na 8 stop nadpyskiem, co Jego własnym nosem iest wprawdzie, kanały powonienia y oddychania przez te przechodzą Trobę Ryiaka. Oprocz tego za nos mu służy, może go ieszcze do tego za maymocnieysze ramie y naysprawnieysze ręce użyć. Nie tylko nim może ruszać y naginać go, ale też skracać, przydłużać, krzywić y nawszystkie obracac strony. Powierzchowność tego Ryiaka kończy się w tył z zagiętą wargą, ktora się od gory jak palec wydłuża, własnie iak u swińskiego Ryiaka. Za pomocą tey wargi zdeymuie Słoń naymienisze pieniądze z ziemi, odłamuie i odrywa trawę, zrywa do upodobania kwiat ieden po drugim. On rozwiązuie nim stryczki y postronki, Drzwi nim otwiera y zamyka, kręci klucz w zamku y klamkę w tył odciąga, On się uczy tak iak Instrumentem, ażeby nie większe iak pioro były regularne Litery rypować, kiedy to zwierze na wolności iest, to trawa y mietkie drzewo zwyczayną Jego iest potrawą y wyżywieniem. W niewoli daie mu się Ryż, iednak nie przestaie y trawy ieść, iak Jej dostanie, iak zaś wielki głod Słonia bydź może, tak iednak ztrzemiezliwoscią iada. Sprawność Jego między wszystkiemi ziołami dobre z nich swym pyskiem wynaleść y poznać, staranności i usiłowaniu ktorego on na to obraca dobrze ie otrząsać, ażeby ani piasku ani gadzi w nim niebyło, iest czemu ciekawie y miło przypatrzyc się, czego zaś swym pyskiem na ziemi obiąc nie może, bo szyia Jego przy krotka iest, to musi swoie tak pożywienie iako i picie nosem brać, to iest swym Ryiakiem, a gdy go przez wciągnie do syć, napełnionego ma wodą, to wbija Koniec aż do korzenia Języka, gdzie czuć i słychać wodę z szelestem wybigaiącą y w paszczece przeliwaiącą się. To zwierze bardzo wino lubi, a mocne trunki, Arak y tym podobne, a gdy mu kto ie za nagrodę pracy Jego obiecuie, to się da nakłonic, naycięższe a naybardziey fatyguiące przymać roboty.

Ugłaskany Słoń czyni wprawdzie więcey Panom swoim usługi iak pięć albo sześć koni, ale potrzebuie dobrego starania, przy obfitym a wyszukanym mu pożywieniu. Słoń w Wersajlles, ktory nie wyszy iak na puł ósmey stopy był, iadał na dzień po 80 Funtów chleba, pijał po 12 Konwi wina, do tego dawano mu po dwa wiadra rosołu czyli poliwki, do Ktorey po cztery albo pięc Funtow chleba kładziano, na drugi dzień zawsze dostawał zamiast rosołu dwa wiader pełnych Ryżu gotowanego w wodzie, oprocz tego dostaie on zawsze od Ludzi tych iedzenie, ktorzy przychodzą do zwierzeńca dla widzenia Go. Daie mu się ieszcze co dziennie po wiązce zboża do igrania, bo gdy iuż kłosy poziada, to robi sobie małe wiechcie, ktorych używa do Komarow wypędzenia.

Kiedy Słoń w dobrym zostaie Staraniu, to długo żyie, a choc się na wolności nie znayduie, to się trzeba spodziewać, że życie Jego na Puszczy daleko dłuszsze iest. Wiedzieć to można z doswiadczenia, że ugłaskane a dobre Słonie 120 lub 130 lat żyią, tedy iest bardzo do prawdy rzecz podobną, że Słonie na wolnosci naymniey Lat 200 życ muszą.

Uwagi godna rzadkość, ktorey nikt nigdy niewidział, ażeby Słonie z sobą społkowali, y chociasz w lasach w przyiacielskich y towarzyskich kupach chodzą, to iednak zaraz się w pary rozdzielaią, iak zaś prętko Samice grzać się zaczynaią, to iedno drugie wyszukuie y znowu chowuią się, miłość zdaie się Im przodkować, a wstyd zaniemi zawsze postępować, bo Ich ukontentowanie iest tajemnicą, oni osobliwie swych rownych wystrzygaią się y umieią w prawdzie czystą a szczerą rozkosz, ktora w cichym y ukrytym zasadzona używaniu y ktora szczegulnie z swoim zatrudnia się ulubionym. Słonie wyszukuią iak naygęscieyszych mieysc, w lesie czy wgłebokie udaią się puszcze, ażeby bez swiadkow y przeszkody wszystkim Instynktom Natury zadość czynili. Ugłaskane Słonie czuią wprawdzie czasem iak nayżywsze razy miłości, ale nigdy sobą nie społkuią.

Moc i siła Słoniow iest w proporcyi z Ich Wielkoscią. Indyiskie Słonie dzwigaią z niewielką fatygą trzy aż cztery tysiące Funtow. Maymnieysze iakie to Afrykańskie są, podnoszą wcale letko wagę od 2 Centnarow od ziemi swemi Ryiakami y kładą ie na swych ramionach, biorą oni niemi wiele wody, ktorą w gorę albo około siebie na odległość 6 aż do dwunastu stop wypuszczaią. Oni mogą na swych Zębach więcej iak Tysiąc Funtow unieść. Można ieszcze nadto moc Ich z szypkości ruszania się uważać y poznać, kiedy się według miary Ciała Ich miarkuie, Oni w ordynaryinym chodzie tyle drogi uydą, ile Koń truchtem, albo też galopem, Kiedy iść zaczynaią pozwala się ugłaskanym Słoniom pospolicie z Krocza iść, a tak na dzień bez mordowania sie 15 do 20 Mil drogi uydą, a kiedy Ich nagli, to mogą 35 aż do 40 uyść mil.

Dla iakiegokolwiek wyrażenia Ich usług, ktore czynić mogą, dosyć na tym tu przytoczyć, że w Indiach do przenoszenia Fas, Worow y pak z iednego mieysca na drugie Słonie użyte bywaią, ktore brzemienia y ciężary na Ciele, na Szyi, na Zębach, nosie mogą, Oni nawet y pyskiem to czynią, kiedy Im się stryczek poda, ktory zębami mocno sciskaiąc trzymaią, ażeby przy swey mocy sposobu y rozumu używaiąc nic nie złamali ani wniczym szkody uczynili, co się Im powierzy, Oni paki z brzegow morskich w Okręty toczą, bez naymnieyszego Ich zamaczania, ktore lekko wkładaią y na swym mieyscu postawuią, gdzie Im się wyznaczy, a gdy ie przynoszą, to gdzie zostawić maią z pyskiem doswiadczaią y probuią, ieżeli mocno leżą, a kiedy fasa iest, a tak iak odtoczyc się y zsunąc by się mogła, tedy odchodzą, Kamienie przynoszą, ażeby im należyte podkładaniem dali utrzymanie.

Oprocz nas przy wszystkich okolicznosciach nie chciawszy ie wspominać, ktore podrozni o sprawności Słoniow opowiadaią, to dosyć będzie z tego nauczyc się, co Jmść Pan de Bussy, ktoryprzez 10 Lat Kommendę nad Francuskim Woyskiem w Dekan maiący uważał. Używa się Słoniow armaty przez gory prowadzić y przytey okolicznosci podaie się osobliwie Ich dowcip y sposob do rozsądku, gdyby kto Imie osobliwiey zdolności przypisał, ktore tak mocno do człowieka przybliża, gdy woły, ktore przed armatami zakładane bywaią, staraią się y usiłuią ie wyciągnąc, to Słoń pcha swym czołem przeciwko tyłowi Działa, y przykażdym pchnięciu, ktore on czyni, zastawia swemi kolanami Koła, ażeby się Laffęty na zad toczyć nie mogły. Zdaie się iak gdyby rozumiał, kto oco mu mowi. A gdy chce prowadziciel Jego nakłonić do podięcia się ciężkiey roboty, to mu opowiada wszystko, co iest do czynienia, przekłada mu przyczyny przody, ktoreby Go poruszyły, aby był powolnym, kiedy zaś Słoń nie chęć iaką y gniew pokaże, to obiecuie mu Kornak (bo tak się nazywa Jego prowadziciel) araku albo co innego, co lubi, tak tedy to zwierze powolne we wszystkim stanie się, ale nie bezpiecznie iest słowa nie dotrzymać, nie ieden Kornak przy Słoniu życie swe stracił. Trafił się w Dekan przy takiey okazyi pewny przpadek, ktory godzien, aby go tu wypisać y pokazać, y chociaż się nad podobieństwa do wierzenia zdaie, iednak rzetelną ma w sobie prawdę. Jeden Słoń mścił się nad swym Kornakiem y zabił go, żona tego, ktora przytym zabicia o Krucieństwie obecną była, wzięła dwoie Dzieci wręce y wytrąciła je ku temu zaiadłemu zwierzu z tem słowy kiedyś mego męża zabił, to zabij y mnie y Dzieci moie, Słoń zaraz sie wstrzymał y ułaskawił, y wziął, iak gdyby mu tego uczynku żal było, większe ztych dwoyga Dzieci, ktore 7 lub 8 lat miało y posadził na swey szyi y wziął Go za Kornaka, nie chcąc żadnego innego procz niego mieć y bydź mu powolnym.

Słoń iak iest Zemsty chciwy, iak nie mniey przeciwnie wdzięczny bywa. Żołnierz pewny w Pondychery, ktory miewał zwyczay iednemu z tych zwierząt troche Araku przynosić, iak tylko często swoię zapłatę otrzymał, tak razu iednego mocno napił się, ktorego gdy straż woyskowa potym przeszladowała, aby Go pod wartę zabrała, uciekł pod Słonia, pod ktorym zasnął, ta straż nadaremnie starała się Jego z pod zwierza tego dostać, bo go swym bronił Ryiakiem, a jak się żołnierz na zaiutrz z pijaństwa przebudził, tak drżał od strachu, gdy się pod tak wielkim a strasznem zwierzem położonego widział, Słoń zaś, ktory bez wątpienia zalęknienie tego żołnierza uważał, głaskał Go swym Ryiakiem, podnosząc Go, a daiąc mu do zrozumienia, ażeby do upodobania sobie odszedł.

Słoń wpada czasem w Gatunek szaleństwa, ktorego nieposłusznym a bardzo strasznym czyni, potrzeba tedy wyciąga zabić go, czasem tym Go uspokoią, gdy grubemi żelaznemi łańcuchami okuią go, w pewney nadziei, że znowu do siebie przyść może y w pierwszey zdrowia zostawać porze. A kiedy się wswym naturalnym stanie zdrowia znayduie, to y naycięższe boleści nie mogą go przezwyciężyć y przyprowadzić, ażeby temu szkodę i krzywdę uczynił, ktory go wniczym nie obraził. Słonia iednego, ktory przy Batalii pod Hamburgiem różne cięzkie rany dostał, wsciekłym go uczyniły, biegał na poprzek Pola y straszny wrzask czynił, żołnierz ieden, ktory nie uważnie na wołanie swoich Kamratow umknąc się zdrogi nie mogł, ktory dla tego, że także podobno rannym będąc, na samym przesciu Słonia znaydował się, Słoń iako wstręt maiący człowieka nogami roztratować, schwycił go dosyć delikatnie swym Ryiakiem y posadził na stronę, a sam daley swoią Kontynuował Drogę.

Panowie Akademij Umieiętności niektore nam także okolicznosci podali, co osłoniach dowiedzieli się od tych, ktorzy dozor y staranie na Słoniami mieli w Wersajllu. Ten Słoń zdawał się zrozumieć, kiedy się kto zniego urągał, co sobie przypomniał, gdy okazyę do mszczenia się znalazł. Jednego człowieka, ktory go oszukał, tym iak gdyby mu co wpysk wrzucic chciał, uderzył swym Ryiakiem, od ktorego uderzenia na ziemię padł y dwa mu żebra złamał, potym zdeptał go pod nogi u uklęknął, chcąc mu swoie zęby wciało wbić, ktore koło uda wziemię uwięził. Z podobney przyczyny zpleszczył drugiego człowieka domuru. Malarz pewny chciał go wosobliwey postaci odmalować, właśnie tak, ażeby on Ryiak wgorę trzymał, a pysk otworzył. Sługa malarza, ażeby go w tey pozyturze utrzymał, musiał mu Owoce wpysk wrzucać, gdy go malarczyk często też prożnym zamachem oszukiwał, comarkotną się uczyniło słoniowi, y ktorey też prawie iak by wiedział, że Intencya malarza wtey go postaci malować, dlaczego będąc przyczyną tego niegodziwego znim postępowania woszukaniu, tedy zamiast nad sługą złości swey wywierania, obrocił ią na Pana y wytrysnął tyle wody z swego Ryiaka, aż papier, na ktorym go ten Malarz malował, cały oblał y nanie zepsuł.

On używa pospolicie mniey swoiey siły y mocy, iak sprawności, ta zaś tak daleko wnim się rozciąga, kiedy zmałą fatygą y trudnością gruby y podwoyny rzemień zdiął, ktorym nogę przywiązaną miał, on rozpiął sprzączkę dosyć dobrze y składnie y gdyby kto ią małym powrozkiem kilka razy obwiązuiąc iak naylepiey umocował, toby rozwiązał bez naymnieyszego tego powrozka rozszarpania.

Koniec opisanych naturalnych Dziejów Słonia z niemieckiego na Polskie tłumaczonych.

 

 

projekt: Szablonownia